×

Uwaga

There is no category chosen or category doesn't contain any items

Piątek, 3 września - wyjeżdżamy skoro świt dużym busem z Jeleniej Góry. Są już nasi przyjaciele z Gołdapi - Darek Borucki i Sławek Tramp przejechali ponad 700 kilometrów, by się z nami zabrać do Włoch.
Po drodze wsiadają kolejne osoby: w Sobieszowie, Piechowicach, Szklarskiej Porębie, Jakuszycach.
Spotkanie na parkingu przy autostradzie pod Monachium - w drugim busie jedzie zarząd Stowarzyszenia Bieg Piastów plus kilka osób. W sumie jest nas 28.
Wjeżdżamy w Alpy. Świat staje się piękny!
Dojeżdżamy do hotelu w Carenie pod wieczór. Widok sprzed hotelu na Val di Fiemme i Dolomity wspaniały!

Sobota, 4 września
Przed hotelem komandor Biegu Piastów Dariusz Serafin wręcza wszystkich okolicznościowe koszulki z informacją po angielsku, że w 2016 Bieg Piastów ma 40-lecie.Do roboty! Jedziemy do Moeny - miasteczka, w którym znajduje się biuro wydawania numerów. Czeka na nas cały pakiet pakietów startowych dla trzynaściorga z nas, którzy wystartują. Joanna Jędrzejowska, Kaja Sznajdrowicz i Kinga Jaworek z pomocą reszty ekipy urządzają stoisko promocyjne. Mamy na nich mapy, krówki, długopisy, rocznik Biegu Piastów w języku angielskim, jak również komputer, w którym przyjmujemy zgłoszenia na Bieg Piastów 2016. Zainteresowanie spore, siedmiu Włochów postanawia zapisać się i przyjechać do Jakuszyc. Inni deklarują, że to zrobią. Zgłaszający się na miejscu, płacą startowe z 50-procentową zniżką.
Część naszej ekipy jedzie zobaczyć skocznię w Predazzo, na której sukcesy odnosili Adam Małysz i Kamil Stoch. Od razu widać, że polskie skoki to potęga - wśród kilku flag państwowych przy skoczni, powiewa też polska. Skocznia jest otwarta dla zwiedzających bez żadnych opłat.
Oglądamy także stadion w Val di Fiemme, na którym rozgrywane są od lat zawody mistrzowskiej rangi w narciarstwie klasycznym. Świetnie wkomponowany w otoczenie, w żaden sposób nie burzy harmonii alpejskiego krajobrazu. Na ścianie chwały, wśród nazwisk mistrzów, odnajdujemy zdjęcia zwycięzców Minimarcialongi - biegu dla młodzieży, towarzyszącego wielkiej, słynnej Marcialondze. W oczy rzuca się uśmiechnięta buzia Mariusza Dziadkowca-Michonia. To syn zwycięzców Biegu Piastów - Stanisława i Doroty. Mariusz należy do naszego Stowarzyszenia i startuje w jego barwach. Tym razem nie mógł z nami pojechać.
W Cavalese spotykamy szefa Marcialongi i Worldloppet Angelo Corradiniego. Zaprasza nas od razu na kawę. Sympatycznie gawędzimy, Angelo poznaje sporo osób z naszego Stowarzyszenia, które przyjechały na Marcialongę po raz pierwszy.
Wieczorem pyszna pizza w hotelowej restauracji. I odprawa przed niedzielnym biegiem. Ci, którzy już tu biegli (Dariusz Serafin i Leszek Kosiorowski) odpowiadają na liczne pytania na temat trasy, strefy startu, punktów z piciem i mety.
Jeszcze rytualne przypinanie numeru do koszulki. Pakiet startowy okazały: koszulka, czapka, makaron, baton, buff, bidon.

Niedziela, 5 września
Pobudka i na start. Wstać trzeba wcześnie, bo pokoje 7-osobowe, a łazienka jedna. Ale ekipa zgrana, wszyscy potrafią się znaleźć w tej sytuacji.
W Moenie, blisko startu, mamy prawie godzinę na toaletę i rozgrzewkę. Atmosfera rewelacyjna: około 1400 zawodników z różnych stron Europy. Pogoda idealna: chłodno, ale słonecznie, widoki na góry będą doskonałe!
Mamy miejsca w sektorze środkowym. Tu są biegacze, którzy chcą złamać dwie godziny. Na trasie długości 25.7 km, wprawdzie bardzo szybkiej i o przyjaznym profilu (głównie płasko lub w dół) to świetny rezultat, jak na amatora. Większość z nas nie jest taka mocna. Trzeba uważać, by nie dać się porwać tłumowi i nie zacząć za szybko...
Choć są wśród nas i ścigacze. Darek Borucki ma życiówkę w maratonie imponującą: 2:48.
Startujemy! Trasa od razu biegnie nieco w dół, trudno powstrzymać się przed szybkim tempem. Prawie cała nasza grupa ma bardzo mocne otwarcie. Wolno zaczynają tylko komandor, Ewa Wiśniewska i Michał Kryla. Darek Serafin ma w plecaku 10 kilogramów krówek. Wraz z Ewą i Michałem zatrzymują się przy kibicach i osobach z obsługi biegu, częstują krówkami. Budzą zdumienie i radość. Dla komandora taki bieg to nie tylko wyjątkowa forma zapraszania na Bieg Piastów. To też ostatnie długie wybieganie przed Wrocław Maratonem, w którym wystartuje 12 września.
Asfaltowe ścieżki Val di Fiemme są bardzo szybkie. Widoki na góry wspaniałe. Miasteczka i wioski po drodze kameralne i sympatyczne. Ich mieszkańcy przyjaźni i kibicujący. Punkty z wodą częste (sześć) i wzorowo obsługiwane.
Kilometry mijają bardzo szybko. Na 21.097 km mierzą czas. Można wykręcić życiówkę w półmaratonie, tym bardziej, że start był o około 300 metrów wyżej, niż linia oznaczająca pokonanie dystansu półmaratonu.
I tak się dzieje – kilkoro z nas poprawia rekordy życiowe.
Potem jeszcze cztery kilometry podbiegu do Cavalese. Tu można wiele zyskać i stracić. Jedni biegną, inni człapią, niektórzy mają już dość biegania, przechodzą do marszu.
Finiszujący w centrum miasteczka owacyjnie witani przez kibiców i spikera. Trochę łamie sobie język przy nazwiskach niektórych z nas.
Sporo braw otrzymuje nasza grupa krówkowa – Ewa, Michał i Darek. Wbiegają na metę razem w wyśmienitych humorach.
Jeszcze wspólne zdjęcie drużyny Biegu Piastów na podium tuż za metą, prysznice kilkaset metrów dalej, świetny obiad od organizatora. Szkoda, że już koniec!
Ale nasz pobyt jeszcze się nie kończy. Po tak udanym biegu rytualne, postartowe, wspólne piwo smakuje znakomicie. Lody i espresso również. Wypad na Alpe Cermis także nam się podoba, wizja zimowej męki na długim i ostrym podbiegu budzi szacunek dla Justyny Kowalczyk, która tu wygrywała.

Poniedziałek, 6 września
Jedziemy do Trydentu. Mamy tu zabawić 1.5 godziny, by sobie pochodzić i zrobić małe zakupy, ale... Klocki w jednym z naszych busów trzeba wymienić. Połowa naszej wycieczki otrzymuje więc od losu dodatkowe trzy i pół godziny w tym ślicznym miasteczku. Do Jakuszyc, Szklarskiej Poręby i Jeleniej Góry dociera między trzecią i czwartą nad ranem we wtorek, 7 września.

W wyjeździe uczestniczyli członkowie Stowarzyszenia Bieg Piastów oraz ludzie, którzy wprawdzie nie należą do naszej organizacji, ale biorą udział w jej pracach, przede wszystkim w organizacji Biegu Piastów. W tej grupie byli, m. in., Izabela Michalik (TS Regle i Szkoła Podstawowa nr 1 w Szklarskiej Porębie), Marta Lipnicka (Referat Promocji Urzędu Miasta Szklarska Poręba), Jarosław Michalik (TS Regle, Leśniczówka Jakuszyce), Bartosz Podka ński (przygotowuje i podaje jedzenie na wielu zawodach organizowanych przez Stowarzyszenie BP), Sylwia Borodyn (prawnik pomagający Stowarzyszeniu BP), Ewa Hofman, Karolina Budzińska (biegaczki i utalentowane instruktorki narciarskie z Jakuszyc), Dariusz Borucki (szef stowarzyszenia biegowego w Gołdapi), Sławomir Tramp.

Źródło www.bieg-piastow.pl